[VIDEO] 15-latek zasztyletowany w szkole w warszawskiej dzielnicy Wawer! Patriot24 od 2 lat alarmował o zagrożeniu w tej dzielnicy, ale prokuratura, sędzia Małgorzata Orzech-Placek i burmistrz dzielnicy Łukasz Jeziorski sprawy zagrożeń nożami zatuszowali!
- Czy urzędnicy oraz pracownicy wymiaru sprawiedliwości odpowiedzialni za dzielnicę Wawer zostaną rozliczeni za odmowę wdrożenia profilaktyki dotyczącej noży posiadanych przez uczniów? Tuszowanie zagrożeń nożami w tej dzielnicy, które ja osobiście nagłaśniałem we wszystkich możliwych instytucjach, dziś przyniosło krwawe żniwo – przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net oraz Telewizja.Patriot24.net
Wszystkie teksty na temat skandalicznego tuszowania sprawy noży posiadanych przez uczniów w dzielnicy Wawer, znajdziesz pod linkiem:
Przypomnijmy, że tylko Policja oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej natychmiast i profesjonalnie podjęły swoje obowiązki. Pozostałe instytucje skandalicznie ukryły problem.
- W dzielnicy Wawer sprawę noży w szkole i posiadania ich przez uczniów poza szkołą ukryli: ówczesny burmistrz dzielnicy Wawer Łukasz Jeziorski, obecna radna tej dzielnicy Agnieszka Wójcik, sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Południe Małgorzata Orzech-Placek i prezes tego sądu Michał Bukiewicz. Oraz prokuratorzy z Prokuratury Rejonowej dla Warszawy Praga Południe, którzy umorzyli wszystkie moje zgłoszenia dotyczące fałszerstw i tuszowania sprawy noży. A dodatkowo kuratorzy z Mazowieckiego Kuratorium Oświaty i Wychowania, którzy również zbagatelizowali sprawę noży w szkole w dzielnicy Wawer – przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net oraz Telewizja.Patriot24.net.
- Nie boję się procesu o zniesławienie, bo zrobiłem wszystko, by te instytucje zadziałały prewencyjnie. A ich bierność i fałszowanie dokumentów oraz stanowcza trzykrotna odmowa burmistrza dzielnicy Wawer Łukasza Jeziorskiego spotkania ze mną i rozmowy na temat zagrożeń nożami w szkole podstawowej dziś skutkuje tragedią – dodaje Robert Rewiński.
Obecnie policja potwierdziła, że w szkole przy ulicy Króla Maciusia w warszawskiej dzielnicy Wawer doszło do śmierci ucznia, który został dźgnięty ostrym narzędziem.
Do redakcji Patriot24.net zgłosił się przedsiębiorca, który twierdzi, że od wielu miesięcy bezskutecznie próbuje odzyskać pieniądze za dostarczony towar. Chodzi o dostawę ogórków o wartości ponad 200 tysięcy złotych brutto, której odbiorcą miała być Grupa Producentów Green Group Sp. z o.o.
Sprawa lekarza neurochirurga, wokół której od wielu miesięcy pojawiają się pytania dotyczące działań organów samorządu lekarskiego, trafiła pod uwagę Ministerstwa Zdrowia.
Radom i Warszawa dzieli niewielka odległość, ale w tej sprawie widać przede wszystkim dystans między działaniami instytucji, które formalnie pracują, lecz faktycznie nie spotykają się w jednym punkcie. Z materiałów analizowanych przez redakcję wyłania się obraz czynności prowadzonych równolegle, bez realnej synchronizacji, co w sprawie dotyczącej dziecka ma znaczenie kluczowe — bo tu liczy się nie dokument, tylko czas.
Konflikt to zjawisko naturalne — pojawia się wszędzie tam, gdzie ścierają się interesy, emocje i różne interpretacje rzeczywistości. Jednak są sytuacje, w których przestaje być tylko sporem, a zaczyna oddziaływać na znacznie szersze otoczenie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Sprawa Kamili oraz jej czteroletniej córki staje się kolejnym przykładem sytuacji, w której pojawia się pytanie o rzeczywistą skuteczność systemu ochrony dzieci w Europie.
Kolejna próba wykonania postanowienia sądu dotyczącego wydania dziecka zakończyła się niepowodzeniem. Do zdarzenia doszło w Radomiu, gdzie pod nadzorem kuratorów podejmowano czynności związane z realizacją orzeczenia wydanego przez Sąd Rejonowy w Żyrardowie. Na miejscu obecni byli również funkcjonariusze policji. Mimo zaangażowania służb i formalnej podstawy prawnej wynikającej z decyzji sądu, czynność nie doprowadziła do wykonania orzeczenia.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.